1.11.06

Role models

Jest takie określenie w amerykańskiej angielszczyźnie: role model. Oznacza osobę, na której się wzorujemy i którą naśladujemy w wypełnianiu jakiejś specyficznej roli społecznej, takiej jak np. bycie żoną, naukowcem, przyjacielem. Dużo łatwiej jest podjąć jakąś rolę, jeśli ma się dobry model. Dobry model to taki, który dobrze spełnia rolę, o którą chodzi; ale też taki, który jest do nas pod różnymi względami podobny. Próba naśladowania kogoś, kto ma zupełnie inne uwarunkowania, może okazać się dosyć frustrująca.

Następujący przykład może wyjaśnia, co mam na myśli. Wybitna amerykańska matematyczka Dusa McDuff (rocznik 1945) w autobiograficznym szkicu skarży się, że jako studentka miała trudności ze znalezieniem role models. Dusa ma przez to na myśli, że w czasach jej młodości praktycznie nie było kobiet-matematyczek. Oczywiście, mogłaby wzorować się na matematykach-mężczyznach (i zapewne to robiła); ale kobieta pragnąca poświęcić się karierze naukowej (nie rezygnując przy tym z założenia rodziny) musi mierzyć się ze specyficznymi problemami i przykład mężczyzny jej w tym najprawdopodobniej nie pomoże. Widząc swoich starszych kolegów po fachu otoczonych czułą opieką żon miałaby pełne prawo zapytać z goryczą: jak mogę naśladować wasze oddanie nauce, skoro ciążą na mnie obowiązki żony i matki?

Można czasem usłyszeć (najczęściej od protestantów, przeciwnych kultowi świętych, ale nie tylko), że branie przykładu ze świętych to pomyłka i że Jednego tylko mamy naśladować: Chrystusa Jezusa. Coś w tym jest; ale o ile pierwsze kryterium dobrego role modela Jezus oczywiście spełnia z naddatkiem, to z drugim kryterium może być kłopot. W zasadzie każdy z nas ma pełne prawo zapytać z goryczą: jak mam Cię, Panie, naśladować, skoro nie jestem Żydem, tylko Polakiem? skoro nie jestem cieślą, tylko informatykiem? skoro mam pięćdziesiąt lat (a Ty takiego wieku na ziemi nie dożyłeś)? skoro nie mogę chodzić i jeżdżę na wózku?

Takich pytań można stawiać tysiące, a na każde z nich odpowiedzią jest żywy człowiek, któremu się to udało. Role model. I te odpowiedzi Kościół stawia nam przed oczami w postaci świętych Pańskich.

Jak mam Cię naśladować, skoro jestem Polakiem?
Tak, jak to czynili przede mną polscy święci.
Jak mam Cię naśladować, skoro jestem staruszkiem?
Tak, jak to czynili przede mną liczni święci zmarli w podeszłym wieku.
Jak mam Cię naśladować pośród prześladowań?
Tak, jak to czynili chociażby męczennicy.

Na koniec uwaga: pośród tych pytań jest jedno szczególnie fundamentalne (dlatego, że różnica utrudniająca naśladownictwo bezpośrednie jest tu szczególnie fundamentalna). Pytanie to brzmi:
Jak mam Cię naśladować, skoro jestem kobietą?
Odpowiedź też jest szczególnie fundamentalna. A odpowiedzią tą również jest człowiek. Mianowicie Najświętsza Maria Panna.

Brak komentarzy: