3.11.06

Twierdzenie Gödla

Nemo testis idoneus in propria causa. (Nikt nie jest odpowiednim świadkiem we własnej sprawie.) [łacińska sentencja prawnicza]

Skąd wiadomo, że należy wierzyć słowom zapisanym w Biblii? Na pewno nie z samej Biblii. Nawet Ewangelia podlega "Gödlowskiemu" ograniczeniu: nie może dowodzić sama siebie.

Skąd wiadomo, że Pismo Święte jest Pismem Świętym? Żeby nie zgubić się w obliczu tego pytania, przypomnijmy rzecz absolutnie podstawową: Początkiem, istotą i pełnią naszej wiary jest Jezus Chrystus, Syn Boży i nasz Odkupiciel, który żyje i który prowadzi nas do życia wiecznego. Nie dlatego wierzymy w Chrystusa, że mówi nam o Nim Pismo Święte, ale dlatego Biblia jest dla nas Pismem Świętym, że wynika to z naszej wiary w Chrystusa, Syna Bożego.

Zastosujmy tę zasadę najpierw do Starego Testamentu. Nie dlatego stanowi on dla nas słowo Boże, że jest religijną księgą Żydów, ale dlatego, że tę religijną księgę Żydów Chrystus nauczył nas traktować jako Pismo Święte. [...]
Co do Nowego Testamentu, to wręcz taka była chronologia, że najpierw uwierzono w Chrystusa i tę Dobrą Nowinę o zbawieniu głoszono innym, a dopiero potem zostały napisane Ewangelie i listy apostolskie. Jak doszło do tego, że teksty te zostały uznane za Pismo Święte? Są na to dwie odpowiedzi: odpowiedź niewiary i odpowiedź wiary. Z perspektywy niewiary wydaje się rzeczą logiczną przyjąć, że to Kościół -- zwłaszcza w osobach Apostołów oraz ich następców -- zdecydował o tym, że te, a nie inne księgi stanowią Pismo Święte.

Dla wiary stanowisko takie jest nie do przyjęcia i ma właściwie wszystkie cechy bluźnierstwa. Bo jeśli Pismo Święte jest naprawdę słowem Bożym, to jest nim od samego początku, a nie dopiero wskutek tego, że ktoś je uznał za słowo Boże. Zarazem wiara nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że Bóg chciał, aby Ewangelie oraz inne święte pisma Apostołów powstały w Kościele i żeby przez Kościół zostały rozpoznane jako słowo Boże. Inaczej mówiąc, księgom natchnionym nie była potrzebna ratyfikacja Kościoła, ale było rzeczą po prostu niemożliwą, żeby nie zostały one rozpoznane przez Kościół jako księgi natchnione.

To jest oczywistą konsekwencją naszej wiary w Chrystusa Zbawiciela: Jeśli wierzymy, że Syn Boży stał się człowiekiem i naszym Zbawcą, to już doprawdy małodusznością byłoby posądzić Pana Boga o to, że nie zatroszczył się o nieomylny i napełniony Jego mocą przekaz tej radosnej nowiny albo że dopuścił do tego, że któraś z natchnionych przez Niego ksiąg nie została przez Kościół rozpoznana, albo że jakiś czysto ludzki podrzutek -- choćby nawet zawierał samą prawdę -- wszedł na trwałe do zbioru ksiąg świętych. Wierząc w Chrystusa, wierzymy przecież, że został nam dany Duch Święty, który "nas wszystkiego uczy i przypomina nam wszystko, co On nam powiedział" (J 14,26).
[Jacek Salij, Skąd wiadomo, że Pismo Święte jest Pismem Świętym? w: Pytania nieobojętne]

Nie chciałeś, Panie, żebym błądziła w ciemności. Nie chciałeś, żebym musiała polegać na sobie; żebym w trwodze badała Pisma, wciąż niepewna, czy poprawnie odczytuję Twoje Słowo. Nie chciałeś, abym została sama.

Ego vero Evangelio non crederem, nisi me catholicae Ecclesiae commoveret auctoritas. (Nie wierzyłbym Ewangelii, gdyby nie skłaniał mnie do tego autorytet Kościoła katolickiego) [Św. Augustyn]

Brak komentarzy: