8.11.06

Pochwała niekompetencji

W ostatnią niedzielę miałam okazję wysłuchać homilii zaczynającej się od myśli następującej:
Są rzeczy, które trzeba robić po kolei. Na przykład pieczenie naleśników. Najpierw robi się ciasto, bo to trochę trwa, a dopiero potem rozgrzewa tłuszcz na patelni; gdyby postąpić odwrotnie, tłuszcz by się spalił i naleśniki by się nie upiekły.

Zapamiętałam to, bo nic mi się nie zgadzało. Naleśników się nie piecze, tylko smaży, nie mówiąc już o tym, że miksowanie ciasta naleśnikowego idzie szybko i często robię to podczas rozgrzewania patelni (jako że patelnię mam grubodenną, a na niedogrzanej naleśniki kiepsko wychodzą). Ale uwaga: mimo to, że szczegóły techniczne były kompletnie pomylone, główną myśl (tę o konieczności zachowania właściwej kolejności) dało się doskonale odczytać. Taki "nieudany" przykład nawet bardziej pobudza do myślenia i prowokuje próby znalezienia własnego, lepszego.

Kazanie nie ma być książką kucharską, ale głoszeniem Słowa Bożego. Nie ma znaczenia, jeśli szczegóły techniczne dotyczące innych spraw są podane nieściśle. Liczy się sens.

Tak jak z Pismem świętym.
W Piśmie świętym Bóg mówi do człowieka w sposób ludzki. Aby dobrze interpretować Pismo święte, trzeba więc zwracać uwagę na to, co autorzy ludzcy rzeczywiście zamierzali powiedzieć i co Bóg chciał nam ukazać przez ich słowa. [Katechizm Kościoła Katolickiego 109]

Jasne, zamiast poematu o stworzeniu Księga Rodzaju mogłaby podać jakiś tekst bardziej spójny z ustaleniami dwudziestowiecznej nauki. "I rzekł Bóg: Niech dana będzie koneksja na U(1)-wiązce. I stało się światło." Tylko po co? Przecież nie o to chodzi. Nie mówiąc już o tym, że poemat o stworzeniu zgodny z ustaleniami dwudziestowiecznej nauki byłby zapewne niezrozumiały i nieprzekonujący dla ludzi wieku pierwszego czy dziesiątego - a dla ludzi wieku trzydziestego naiwny i równie nieprzekonujący.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Hi