Odnaleźć Jezusa jak zapomnianą melodię, jak kolor nieba wiosennego, jak ciszę morza o wczesnym poranku.Cooo??!?
[To z ks. M. Malińskiego - na kartce tej informacji nie było, ale powielając ją publicznie powinnam chyba dodać źródło].
Co to w ogóle znaczy? Co ma jedno z drugim wspólnego? Dlaczego dostał mi się jakiś pseudopoetycki bełkot, z gatunku "Zegarmistrz światła purpurowy", w którym nie sposób dopatrzeć się żadnej logiki? O czym ja mam tu mysleć? I w dodatku dostałam ją z rąk mojego własnego mądrego, logicznego, poukładanego męża! Et tu, Brute, contra me?
Nieruchomo wcisnieta w ławkę kaplicy Domu Rekolekcyjnego, wewnątrz kipiałam. Już wcześniej parę spraw mnie zirytowało, więc nerwy miałam napięte jak postronki. Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie wstać i nie wyjść na korytarz, żeby jakoś wyładować złość, ale nie byłam pewna, czy korytarz nie jest wciąż zajęty przez tłumek spowiadających się gimnazjalistów. Gryzłam się więc w milczeniu, pozwalając jedynie pojedynczej łzie wściekłości spłynąć po policzku.
Ale zaraz, spokojnie. Nic nie dzieje się bez przyczyny, skoro taką kartkę dostałam to widocznie taka akurat była mi potrzebna, trzeba przyjąć ją w pokorze i starać się zrozumieć, co Pan chce mi przez to wydarzenie powiedzieć. Nie?
Starałam się, słowo daję że się starałam. Dobre dwadzieścia minut. Nie pomogło.
Potem dałam spokój tej kartce, modliłam się, jakoś odzyskałam spokój. Kiedy sobie uświadamiam, że naprawdę stoję twarzą w twarz z Jezusem Eucharystycznym, inne rzeczy przestają być ważne. Ale po skonczonej modlitwie poszłam do Agnieszki z reklamacją. Kręciła nosem ("skoro taką kartkę dostałaś to widocznie taka akurat była ci potrzebna"), ale dała drugą, zrozumialszą.
Wzięłam i poszłam, zastanawiąjąc się jeszcze, czy dobrze zrobiłam. Czy miałam prawo tak postapić. Przecież skoro taką kartkę dostałam, to widocznie właśnie taka była mi potrzebna, nie?
Ale jeśli nawet - to może właśnie po to była mi potrzebna, żeby mnie sprowokować do protestu? Żeby mnie nauczyć, że mam prawo sama kształtować swoją modlitwę, sama decydować, czym się ona będzie karmić, że mam prawo - i obowiązek - brać odpowiedzialność za jej kształt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz